Strona główna

"Życie składa się z przyjazdów i odjazdów" powiedział pan Hrabia



Pan Hrabia oddał istotę sprawy. Siedział pod tym rozłożystym kasztanem i wyplatając ze słów historie swojego burzliwego życia dodał ten tekst o odjazdach.

Faktycznie. W większości. Generalnie. Owszem. Ale są też punkty martwe - powiedzmy sobie takie "czekanie na autobus", dzień który jest tylko po to żeby się miotać. Bo nic nie zrobisz. Nic się nie dzieje. Możesz tylko patrzeć na ludzi i pluć sobie w brodę, że za późnio/za wcześnie wyszedłeś na przystanek.

Przyjechałam. Na dobre. Wróciłam. Ale nie czuję, że to mój dom. Nie czuję tej "miłości do rodzinnego gniazda". Jakby mnie te ciągłe podróże wynarodowiły. Zupełnie jakbym albo nie miała tego własnego miejsca na ziemi, albo jakby to po prostu to nie było to miejsce. Serce znowu mi chce biec - gdzieś, w sumie nie wiem gdzie. Do przodu. I co mam się wściekać? Że muszę tu zostać i żyć?

Szalona kobieto - mówię sobie - zwolnij wreszcie, usiądź na tyłku.
Nie. Nie mogę. Żadnego siadania. Jak jestem w ruchu trudniej mnie zadrasnąć, trudniej zranić. Więc biegnę. Przemieszczam się fizycznie i mentalnie. Pomiędzy słowami i miastami. I to jest jedna wielka ucieczka - przed prawdą, odpowiedzialnością i życiem.
dryada 2005-08-30 22:24:25
skomentuj (1)